Czy mogę zajść w ciążę po wytrysku na brzuch? Dość wyśmiewania pytań o seks!

Czy mogę zajść w ciążę po wytrysku na brzuch

Przychodzę do Was dziś z nieplanowanym tekstem, który napisałam w emocjach.  Pomysł narodził się po tym jak dane mi było uczestniczyć w rozmowie o seksie w jednej z facebookowych popularnych grup. Po wymianie kilkunastu wiadomości i przeczytaniu kilkudziesięciu komentarzy zrobiło mi się tak źle i przykro, że nie mogłam tego tak zostawić. Chodzi mianowicie o sposób, w jaki odpowiadamy na pytania, które młodzi, niedoświadczeni seksualnie ludzie (głównie nastolatki) zadają o seks.

Zjawisko wyśmiewania i lekceważenia pytań młodych nie jest nowe, sama obserwuję je od wielu lat. Dotyczy ono nie tylko seksualnych tematów, ale w zasadzie wszystkich. Jeśli tylko ktoś odważy zadać się pytanie, które dla wielu starszych i bardziej doświadczonych osób jest oczywiste, zaczyna się fala ironizowania, wyzwisk, bezczelności i hejtu. Jeśli zaś pytanie dotyczy spraw seksu i jest wyjątkowo infantylne skala takiego zachowania osiąga apogeum.

Nie ma na to mojej zgody!

KTO PYTA, NIE BŁĄDZI!

Za przykład takiego pytania może posłużyć to, które umieściłam w tytule tego posta. I tak, jest to pytanie z gatunku, tych które najłatwiej jest wyśmiać, ale absolutnie nie wolno nam tego robić. Czy słyszeliście kiedyś o kimś, kto nauczył się czegoś mądrego po tym, jak został wyśmiany i zlekceważony? Ja też nie.

Oczywiście, że najlepiej by było, gdyby za seks brały się tylko osoby dojrzałe i odpowiedzialne. Przygotowane do tego doświadczenia emocjonalnie, fizycznie, merytorycznie. W idealnym świecie każdy przed pierwszym seksem poszedłby do lekarza, zadbał o antykoncepcję i uzupełnił swoją wiedzę na temat biologii i fizjologii człowieka. Byłoby pięknie – na niebie tylko tęcza, wokół nas brokatowe jednorożce. Niestety świat tak nie wygląda. I czy tego chcemy czy nie – ludzie bardzo wcześnie zaczynają się interesować seksem i nie ma w tym nic złego.

CZY MOGĘ ZAJŚĆ W CIĄŻĘ PO WYTRYSKU NA BRZUCH?

Brak podstawowej wiedzy o tym, jak się zabezpieczać, jak można zajść w ciążę i co się właściwie dzieje w naszych ciałach podczas seksu to wina tego, w jaki sposób mówimy i uczymy o seksie młodsze pokolenia. A właściwie tego, że nie mówimy i nie uczymy. Jeśli rodzice wstydzą się poruszać temat seksu, jeśli w szkołach wychowania do życia w rodzinie uczy zakonnica, a pani od biologii nie potrafi nawet wypowiedzieć słowa cipka, to skąd niby młodzi ludzie mają czerpać wiedzę?!

Wiele z Was pewnie powie, że z Internetu. I prawda – ja sama staram się uczynić Internet miejscem, gdzie można zaleźć merytoryczną wiedzę o seksie. Ale jak dobrze wiemy i w Internecie znajdziemy także wiele bzdur i niesprawdzonych informacji. Ktoś coś napisze, ktoś powieli i w świat idą informacje, które są nie tylko mityczne ale i szkodliwe. Przesiew internetowej wiedzy to proces trudny i żmudny, sprawia problem nie tylko nastolatkom, ale także dorosłym.

Nie ma nic złego w pytaniach o seks! Nawet jeśli takie pytania wydają się niedojrzałe, może śmieszne. Nawet jeśli tak naprawdę tych pytań nie powinno być, bo młodzi powinni już mieć taką wiedzę ze szkoły czy od rodziców. Skoro pytają, to znaczy, że takiej wiedzy im zabrakło. To znaczy, że ktoś im jej nie przekazał. Może nie mieli do niej dostępu? Może są skonsternowani i już sami nie wiedzą, co jest prawdą a co nie?

JESTEŚ MŁODA I GŁUPIA, LEPIEJ WRÓC DO SZKOŁY

Wyśmiewanie pytań młodych ludzi, lekceważenie ich, ironizowanie, wyzywanie ich od głupich dzieciaków, głoszenie że powinni wrócić do szkoły zamiast brać się ze seks jest obrzydliwe i nikomu nie pomaga! Przeciwnie – prezentując taką postawę szkodzisz. Osoba, która po zadaniu swojego pytania zostanie tak potraktowana – wystraszy się i już więcej nie zapyta. Skutek? Będzie robić źle, nie nauczy się, co zmienić i w konsekwencji faktycznie zajdzie w nieplanowaną ciążę albo złapie jakąś chorobę weneryczną.

A postem usłyszy, że sama jest sobie winna. Bo nie trzeba było rozkładać nóg, jak się nie wie nic o antykoncepcji czy zapłodnieniu.

W ten sposób niczego nie zmienimy na lepsze. Krytykując, wyśmiewając, strasząc, lekceważąc jesteśmy odpowiedzialni za skutki takiego zachowania. Za strach przed oceną, pogłębiająca się niewiedzę, izolację. W takim klimacie nigdy nie uda się zdziałać nic dobrego, ukształtować postaw, dzięki którym takich pytań byłoby mniej. A będzie ich mniej, gdy zwiększy się poziom świadomości, edukacji, poczucia akceptacji.

MOŻE TROCHĘ ZROZUMIENIA?

Jeśli następnym razem ktoś w Internecie zapyta, czy można zajść w ciążę, jeśli chłopak wytrysnął na brzuch, powstrzymaj uśmieszek wyższości. Nie pisz, że pora wrócić na lekcje biologii. Weź głęboki oddech, przypomnij sobie czasy, gdy Ty byłaś/byłeś nastolatkiem. Pomyśl, że robisz coś dobrego i napisz faktyczną odpowiedź na pytanie. Wytłumacz, jak działa zapłodnienie, wskaż ewentualne ryzyko, podeślij link do mądrego artykułu. Moż podsuń ciekawą książkę, zasugeruj wizytę u ginekologa, przypomnij o zabezpieczeniu. Okaż empatię, bądź miły.

Może właśnie zmieniłeś czyjeś życie na lepsze. Jest szansa, że dzięki Tobie kolejne doświadczenia seksualne tej osoby będą bardziej odpowiedzialne. Może dzięki Tobie ktoś nie zajdzie w nieplanowaną ciążę? Może zainspirujesz kogoś do tego, by w przyszłości został edukatorem seksualnym, lepszym nauczycielem biologii, świetnym seksuologiem.

Coś mi się wydaje, że są to powody dla których warto się czasem ugryźć w język.

 

źródło zdjęcia

ZOBACZ TAKŻE: