Nie wstydź się swojej cipki!

nie wstydź się swojej cipki

Eve Esner w swojej sztuce „Monologi waginy” pytała: „Co kobieta może powiedzieć o swoim ciele bez wypowiadania słowa pochwa?”.

Podobnie, jak Esner myślę, że niewiele. To jej książka zainspirowała mnie do przemyśleń na temat (nie)nazywania kobiecych narządów płciowych i jego konsekwencji – wstydu i czasem nienawiści do własnej cipki. Bo jest obrzydliwa, bo ma „ten” zapach. Bo dziwnie wygląda. Gdy zdaję sobie sprawę, ile kobiet w taki sposób myśli, to nie tylko jestem przerażona, ale przede wszystkim bardzo smutna.

Ale także zmotywowana, by  zrobić wszystko, co mogę, by przekonać kobiety, że ich cipki są piękne.

CHŁOPIEC MA SIUSIAKA, A DZIEWCZYNKA NIE MA NIC

Kiedy uczy się dzieci o własnym ciele, w skład tej nauki wchodzi nazywanie jego części – „to jest głowa”, „to jest ręka, a to noga”. W przypadku chłopców często także: „to jest twój siusiak”. Nawet jeśli rodzice zaniedbają tę część, chłopiec o swoim penisie dowie się szybko od kolegów albo w szkole. Na lekcjach biologii słowa „penis” używa się już bez skrępowania, ale czy słyszeliście, żeby nauczyciel mówił o tym, że dziewczyny mają cipki?

Ja też nie.

Kiedy rozmawiamy o układzie rozrodczym kobiet, dowiadujemy się czym jest macica, pochwa, jajniki. Zapewne wszyscy dobrze pamiętacie ten rysunek kobiecych narządów z książek. Gdzie jednak podziała się nazwa na części zewnętrzne? Dlaczego dziewczynkom nie mówi się, że mają cipki? Czasem pada nazwa srom, częściej wargi sromowe mniejsze i większe, które strzegą wejścia do pochwy. Jedno zdanie poświęcamy łechtaczce. Zaczerwieniona nauczycielka kończy temat. Trochę lepiej jest w liceum, ale wtedy to już często jest także za późno.

Kiedy o ciele opowiada mama (lub niestety rzadziej tata), chłopiec czasem ma tego siusiaka. Nieraz słyszałam to słowo od ciotek, babć, pań w przedszkolu wypowiadane zupełnie neutralnie. Dziewczynka natomiast nie ma nic.

Kiedy natomiast coś jest nienazwane bardzo szybko staje się nicością. Czymś, czego nazwać się nie da, czymś nieistniejącym. I tak dochodzimy do tego, czego konsekwencje są widoczne w dorosłym życiu kobiet – ich cipki nie istnieją nawet dla nich samych.

 „TAM DOLE” WSZYSTKO JEST TAK JAK TRZEBA

Brak zainteresowania własną cipką prowadzi do dwóch rzeczy: 1) kobiety nie mają pojęcia jak jej z niej korzystać dla własnej przyjemności – nie wiedzą co lubią, jak lubią by je naciskać, masować i głaskać (bo masturbację uważają za temat tabu), więc też trudno im naprowadzić partnera na właściwe działanie i w efekcie trudniej im czerpać przyjemność z seksu; oraz 2) łatwo ulegają presji społecznej i w efekcie tego są przekonane, że z ich cipkami coś jest nie tak, więc trzeba spełniać określone wymogi.

Wiąże się to nie tylko z tym, że bardzo szybko dochodzimy do wniosku, że włosy łonowe są nieestetyczne, niehigieniczne, świadczą o braku higieny (spoiler: nie jest tak) i zaczynamy się bardzo szybko golić, zanim tak naprawdę zastanowimy się, czy tego chcemy. Nie ma nic złego w tym, by się golić, ale tylko jeśli robicie to dla siebie, a nie pod presją partnera czy społeczeństwa, które chwieje się w posadach, bo spod stroju kąpielowego wystaje kilka włosków. Presja, by wyglądać „tam na dole” ładnie (wzorce czerpiemy niestety najczęściej z nierealistycznych filmów porno) przybiera czasem tak wielkie rozmiary, że kobiety decydują się na operacje plastyczne sromu!

Naturalny zapach cipki to także coś, co przeszkadza wielu kobietom. Mimo, że jest on jak najbardziej odpowiedni, mimo, że dla mężczyzn podniecający (zasługa feromonów), to i tak staramy się go maskować używając mocno pachnących mydeł czy żeli do higieny intymnej, które czynią więcej szkody niż pożytku. Całkowitym wymysłem są już dezodoranty (!) do cipki. Gdyby zapach róż czy wanilii był korzystny dla naszego życia seksualnego, to natura by z pewnością zadbała byśmy tak pachniały.

A jeśli nie wierzycie – zapytajcie Waszego partnera o to, czy podoba i czy podnieca go Wasz naturalny zapach. Stawiam schłodzone prosecco, że tak.

POZNAJ SWOJĄ CIPKĘ

Wygląd zewnętrzny cipki nie jest jeden, odgórnie ustalony. Wyglądamy inaczej. Różnimy się wielkością warg sromowych, ich mięsistością, ułożeniem. Jeśli jednak sposób, w jaki Wasz srom wygląda nie utrudnia Wam współżycia, nie boli i nie przynosi żadnego dyskomfortu – to nic nie musicie zmieniać! Wyglądacie tak jak trzeba. Wasze cipki są unikatowe, jedyne w swoim rodzaju i zachęcam byście spojrzały na nie właśnie w ten sposób.

Mój ulubiony sposób, by zaprzyjaźnić się (a przynajmniej pozbyć uczucia wstydu i zażenowania) z cipką to samopoznanie przed lustrem. Jak to działa? Wygospodaruj chwilę czasu tylko dla siebie, godzinę, w której nic nie musisz robić, nic Cię nie stresuje, a w domu nie ma innych domowników. Zrelaksuj się i rozluźnił, jak potrzebujesz wypij lampkę wina. Pozbądź się ciuchów, wygodnie połóż na łóżku. Miej przed sobą duże lustro bądź użyj mniejszego lustra, którym wygodnie operować dłońmi. Rozłóż nogi i… się oglądaj. Tylko tyle i aż tyle. Zobacz jak wyglądasz. Zlokalizuj swoją łechtaczkę, wargi sromowe mniejsze i większe. Dotknij się. Poczuj swoje reakcje, przejedź palcem w okolicach wejścia do pochwy i sprawdź jak pachniesz. Wyluzuj się. Jesteś sama, nikt Cię nie ocenia. Taką lusterkową sesję możesz zakończyć masturbacją do czego zachęcam. Ale nie musisz – najważniejsze to byś zobaczyła jak wyglądasz.

Może to co napisałam wydaje Ci się szalenie kontrowersyjne i szokujące, ale daję słowo, że działa. Odetchnij więc głęboko, jeśli trzeba odczekaj z tematem kilka dni, przywyknij do tego pomysłu i wróć do niego, bo warto. Spróbuj wyjść poza swoje granice komfortu, zaryzykuj. Nic nie tracisz, a możesz zyskać coś niesamowitego – uczucie akceptacji własnej cipki, co (jestem pewna!) zaowocuje zmianami. Szczególnie w życiu seksualnym.

To co? Może od dziś nie wstydź się swojej cipki?  Trzymam za Ciebie kciuki! 

 

źródło zdjęcia

ZOBACZ TAKŻE: