Nie jesteś strażniczką męskiego pożądania

nie jesteś strażniczką męskiego pożądania

Każdy z nas zetknął się z tym obrzydliwym i krzywdzącym stereotypem, że dziewczyny są same sobie winne gwałtów, molestowania, niechcianego nagabywania, bo ubierają lub/i zachowują się jak dziwki. Przy czym określenie „jak dziwki” można interpretować dowolnie – bo jak duży dekolt będzie bezpieczny? Jaka długość spódniczki jest akceptowalna? A włosy? Tylko w kucyku? I co z mężczyznami, których podnieca właśnie ten nieszczęsny kucyk?!

Słyszymy, że kobiety swoim strojem, makijażem, zachowaniem rozpraszają mężczyzn. Kolegów w szkole i w pracy. A nawet kapłanów! Tym, że są ładne (kolejny raz pytanie – jak jest obiektywna norma „ładności”? Bo dam sobie rękę uciąć, że każda kobieta kogoś podnieca) przeszkadzają w skupieniu i oczywiście jest to ich wina. Nie mężczyzn, którzy nie mogą pohamować swojego podniecenia i swoich reakcji, tylko nas – kobiet!

Otóż nie. Dziewczyno, kobieto, pamiętaj! Nie jesteś strażniczką męskiego pożądania.

POŻĄDANIE KONTROLOWANE

Wciąż istnieje przekonanie, które stoi u podłoża oskarżania ofiar gwałtów o sprowokowanie swojego agresora; przekonanie, będące częścią przerażającej kultury gwałtu, w której przyszło nam żyć. A jest nim przeświadczenie, że kobiety są odpowiedzialne za męskie pożądanie.

Naszym obowiązkiem jest więc to pożądanie opanować i kontrolować, czyli sterować swoim strojem i zachowaniem w taki sposób, by nie dawać pretekstu do tego, by męskie reakcje wyrwały się na zewnątrz i zaczęły czynić szkody. Oczywiście w przypadku, gdy mężczyzna się jednak nie opanuje – winę ponosi kobieta, bo to było jej ZADANIE.

Naszym obowiązkiem jest także to męskie pożądanie rozpraszać, jeśli jest taka potrzeba i oczywiście, najważniejsze – dostarczać mu możliwości ujścia. Czyli uprawiać seks lub zaspokajać mężczyznę innymi sposobami zawsze wtedy, gdy on tego potrzebuje. Według tego, co często próbuje się nam wmówić, to mają być nasze kobiecie obowiązki.

MĘŻCZYZNA JAKO MARIONETKA?

Oczywistym jest, jak takie myślenie jest szkodliwe dla kobiet, ale wiele osób nie zauważa, że  krzywdzi ono także dobrych mężczyzn, którzy świetnie radzą sobie z kontrolą własnego podniecenia i nie chcą być wykorzystywani przez kobiety do osiągania jakichś tam celów. Mężczyźni nie są marionetkami. I nie są także bezwolnymi istotami pozbawionymi mocy sprawczej.

Jeśli mężczyzna gwałci, molestuje i nagabuje, to jest to jego winą. Jeśli zachowuje się roszczeniowo w sferze seksualnej, to jest jego problem – nie Twój. On nie jest marionetką, która nie potrafi o sobie decydować, a Ty nie jesteś jego zabaweczką gotową na każde skinienie robić striptiz i loda z połykiem.

Wielu mężczyzn i kobiet niestety nauczyło się funkcjonowania w tym szkodliwym schemacie zdejmowania z męskich barków odpowiedzialności. Bo skoro wygląd, zachowanie i ubiór kobiety jest tym, co pobudza mężczyznę, to on nie musi nic robić. Nie musi się kontrolować ani brać odpowiedzialności za swoje zachowanie – bo przecież to kobieta sprawiła, że jest podniecony i jej zadaniem jest to podniecenie ugasić.

NIE JESTEŚ MU NIC WINNA

Kobiety często czują się źle z tym, że po randce i namiętnych pocałunkach pozostawiają mężczyznę niezaspokojonego seksualnie. Odczuwają absurdalne poczucie winy i mają wyrzuty sumienia, że nie spełniły jakiegoś niepisanego obowiązku. Tych odczuć bardzo szybko uczy nas kultura, w której żyjemy – kobiety wychowuje się tak, by były dobrymi żonami, wychowuje się je dla mężczyzn. A przecież „dobra żona” spełnia oczekiwania faceta, do których często należy seks.

Myśląc w ten sposób krzywdzimy także mężczyzn, którzy wcale nie oczekują od nas seksu za każdym razem, gdy wychodzimy z nimi na kolację i do kina. Wiem jednak, że bardzo ciężko się od tego uwolnić  –  przyznajcie z ręką na sercu, ile z Was kiedykolwiek czuło się winne, że wieczór nie skończył się seksem? Ile kobiet czuje się winne, bo w czasie okresu nie mogą/nie chcą uprawiać seksu, a partner leży w łóżku obok i tak dziwnie zostawić go bez niczego? Znam kobiety, które zmuszają się choćby do szybkiego numerku oralnego, bo presja je zwyczajnie przytłacza.

Coraz śmielej uczymy się mówić „nie”, gdy nie mamy ochoty na seks, ale często z tym „nie” przychodzi poczucie winy. A przecież nie o to chodzi. Trzeba w końcu przebić ten niewidzialny mur i każda z nas musi zrobić to samodzielnie. Zacznijmy od traktowania dorosłych mężczyzn, tak jak na to zasługują – oddając im odpowiedzialność za siebie. A same skupmy się na własnym pożądaniu. Gwarantuję, że wyjdzie nam to wszystkich na dobre.

 

źródło zdjęcia

ZOBACZ TAKŻE: