Ten Pierwszy Raz: tracąc dziewictwo niczego nie tracisz

dziewictwo

W przypadku kobiet, w kontekście pierwszego seksu najczęściej mówi się o tym, że „tracimy dziewictwo”. Nie lubię tego określenia. Słowo „utrata” kojarzy się negatywnie – strata czegoś nie jest przyjemna i nikt nie lubi jej doświadczać.

A podczas pierwszego seksu niczego przecież nie tracimy! Przeciwnie – zyskujemy całkiem nowy obszar naszego życia. Tyle nowych, ekscytujących doświadczeń. Pora by kobiety mogły podchodzić do nich z ekscytacją, zamiast zamartwiać się o to, czy okażą się być „wystarczająco dziewicze”.

CZYM W OGÓLE JEST DZIEWICTWO?

Znaczeniowo pojęcie dziewictwa bardzo się rozrosło. Co to w ogóle dziś oznacza? Czy dziewicą będzie kobieta, która nie rozpoczęła jeszcze współżycia seksualnego? A może taką, która wciąż ma zachowaną błonę dziewiczą, która jak już wiemy może nie zachować się do pierwszego seksu? Jeszcze inni przypiszą termin dziewictwo do kobiet, które zachowały czystość i niewinność, czyli takich, u których życie seksualne nie istnieje – nie ma masturbacji, pieszczot, a najlepiej w ogóle myślenia o seksie.

Rozmycie się pojęcia dziewictwo jest całkiem spore, a jednak wciąż wiele ludzi, religii i społeczeństw przywiązuje do niego wielką wagę. Kobiety wciskane są w ramy czegoś, co podobnie jak i błona dziewicza nie ma znaczenia.

DZIEWICTWO JAKO KONCEPT KULTUROWY

Tak jak i hymen nie pełni żadnej biologicznej funkcji, tak samo z perspektywy biologii pojęcie „dziewictwa” nie ma znaczenia. To pewien koncept kulturowy, który (jak pokazuje historia) powstał po to, by kontrolować i hamować seksualność kobiet.

Interpretacja kulturowa dziewictwa jako dowodu na czystość, niewinność i prawdziwą wartość kobiety jest tak silna, że fakt nieposiadania błony dziewiczej (lub gdy nie zachowuje się ona tak jak „powinna”, czyli gdy nie krwawi) może stawiać kobietę w sytuacji zagrożenia życia, zdrowia lub godności.

Oczywiście w sytuacji największego ryzyka znajdują się kobiety, żyjące w społeczeństwach, w których współżycie przed ślubem jest karalne. Ten zakaz relacji intymnych dotyczy (lub jest egzekwowany) tylko u płci żeńskiej. Znane są przypadki morderstw czy okaleczeń. Kobiety są wyrzucane z domów i wydziedziczane z rodzin, ponieważ są niewystarczająco dziewicze, co przynosi im i ich bliskim hańbę.

Jednak nawet w kulturach, które nie są tak restrykcyjne, a nawet można nazwać je postępowymi, niebycie dziewicą jest postrzegane jako wada. Kobiety są często wartościowane przez mężczyzn na podstawie tego, czy są dziewicami i ilu partnerów seksualnych miały w swoim życiu.

DZIEWICTWO NIE JEST WARTOŚCIĄ SAMĄ W SOBIE

Myślenie, w którym dziewictwo ma dla faceta zasadnicze znaczenie jest pozostałością czasów, gdy mężczyzna nie mógł być pewien, czy jest ojcem dziecka, a wychowywanie go było zadaniem dużo bardziej karkołomnym niż dziś – biorąc pod uwagę nieprzyjazne środowisko, częstotliwość występowania chorób, zagrożenie ze strony innych ludzi. Nikt nie chciał wychowywać nieswojego dziecka i ryzykować dla niego życia – liczyło się przecież tylko to, by przekazać dalej swoje własne geny.

Dziś jednak sytuacja wygląda nieco inaczej. Nie żyjemy już w czasach, kiedy umieralność przy porodach matek i dzieci była zatrważająca, gdy nie znaliśmy leków na wiele chorób, a badania genetyczne na ustalenie ojcostwa nie istniały. Przekazywanie swoich genów też przestało mieć najważniejsze znaczenie – dla ludzi zaczęły liczyć się inne kwestie oprócz tego by przetrwać i zapewnić ciągłość gatunku. Bo mogą sobie na to pozwolić. Wychowywanie „nieswoich” dzieci, a więc tych adoptowanych czy urodzonych dzięki korzystaniu z dawców spermy/komórek jajowych w przypadku niepłodności nikogo nie szokuje.

Jeśli więc spotykasz na swojej drodze mężczyznę, który ocenia Cię poprzez to, czy jesteś dziewicą i rozlicza Cię z tego ilu partnerów seksualnych miałaś przed nim – dobrze się zastanów, czy chcesz zbudować z nim związek. Ja bym uciekała.

Cały ten szum o dziewictwo, traktowanie go jako wartości samej w sobie prowadzi do tego, że coraz częściej kobiety poddają się operacji przywrócenia błony dziewiczej (jej nazwa to hymenoplastyka), jak gdyby rekonstrukcja tego niewielkiego fałdu miała wymazać przeszłość i przywrócić etap niewinności.

Nic dziwnego, że kobiety bywają czasem przerażone na myśl o utracie dziewictwa. Boją się nie tylko kwestii technicznych, bólu, zajścia w ciążę, ale samej utraty czegoś – co jak słyszą wokół – świadczy o ich wartości. Przy takim obciążeniu psychicznym nie ma szans, by gładko i przyjemnie wejść w życie seksualne.

PIERWSZY RAZ NIE MUSI NICZEGO ZMIENIAĆ

Utrata dziewictwa stała się pewnym szkodliwym symbolem, momentem Wielkiej Zmiany. Czasem można odnieść wrażenie, że istnieje wręcz pewien przymus, by czuć się potem inaczej. By ten moment był wielkim, metafizycznym przeżyciem, które wprowadzi nasze życie na nowe tory. Może tak być, ale nie musi i w ostateczności zdarza się niezwykle rzadko.

Jeśli jesteśmy fizycznie i psychicznie przygotowani do pierwszych kontaktów seksualnych, ich nadejście jest naturalnym procesem. Dopełniają one nasze życie, ale nie zmieniają go w diametralny sposób ani nie warunkują. 

Jeśli Twój pierwszy stosunek nie był wyjątkowym wydarzeniem i wcale nie wspominasz go jako czegoś niezapomnianego, to jest to całkowicie w porządku. Nie ma żadnego powodu, by wstydzić się braku przeżyć, o których być może czytałaś w książkach czy oglądałaś w filmach.

To był lub będzie Twój pierwszy raz i masz prawo odczuwać go w taki sposób, w jaki chcesz.

Pamiętaj, że Twoje dziewictwo należy tylko do Ciebie. Tylko Ty możesz zadecydować, czy będzie ono miało znaczenie czy nie i tylko od Ciebie zależy, co z nim zrobisz. Przerażające są historie, w których to do dziewictwa dziewczynek roszczą sobie prawa ich ojcowie, całe rodziny, religie, społeczeństwa. Na nas wszystkich spoczywa odpowiedzialność, by to zmienić.

 

Jakie są Wasze przemyślenia związane z tym tematem? Chętnie podyskutuję i wysłucham Waszych opinii. Co możemy zrobić, by ułatwić młodym kobietom proces rozpoczęcia życia seksualnego?

źródło

 

ZOBACZ TAKŻE: